Ze względu na to, że dęby z tego rejonu ciężko się adaptują do naszych warunków, pojawił się pomysł wysadzania ich jeszcze jako siewki aby system korzeniowy od samego początku mógł się rozwijać naturalnie. Podobnie też jeśli chodzi o mikoryzę. Wybranych testowych 5 położeń w ogrodzie (tu można zaszaleć dąb ten osiąga bardzo niewielkie rozmiary do około 1,5 metra.
Sam gatunek bardzo ciekawy, ale właśnie ze względy na jego kapryśny wzrost (co podobne z tego rejony quercus vacciniifolia czy quercus durata oraz gatunki chrysolepsis i notholithocarpus) praktycznie nie spotykany. Jest bardzo bliskim krewniakiem dębu pontyjskiego (quercus pontica), który rośnie bardzo dobrze w naszym klimacie. Zresztą mieszaniec pomiędzy dwoma tymi dębami również.
Co roku powstaje tego typu podsumowanie, aczkolwiek tytuł jest coraz mniej odpowiedni. Już nie same zimy stają się eliminatorem roślin a okres jesienny oraz okres wiosenny. Mamy tu połączenie dwóch zjawisk, przymrozków jak i suszy. Właśnie te dwa zjawiska ostatnio mają największy wpływ na rośliny w ogrodzie. Przez co podsumowanie pojawia się w … sierpniu. Ten sezon nie przyniósł zbyt wiele strat aczkolwiek jednej bardzo żal.
Podsumowując:
Uszkodzenia spowodowane zimą/przymrozkami:
Quercus faginea var. broteroi Fraxinus xanthoxyloides var dumosa Acer glabrum
Przymrozki/susza? Quercus liaotungensis (nowo posadzony pod koniec maja !!) Quercus ithaburensis var macrolepsis Quercus baloot Lepidothamnus laxifolius (od 2018 w gruncie) Acer maximowiczii (była regeneracja !?)
Zima/przymrozki – ze słabą regeneracją (możliwe, że nie przetrwają): Nothofagus alpina (wykopany) Quercus buckleyi Myrica californica Quercus engelmannii Acer acuminatum
Zima/przymrozki – z silną regeneracją: Quercus x bushii Seattle Trident Quercus dentata Quercus fabri Quercus xalepensis
Pytanie ile strat przyniesie lato ? Jest dość chłodne z dużym (może częstym) opadem deszczu i zimne. Gatunki jak Lithocarpus henryi pierwsze przyrosty mają pod koniec lipca !!
Lithocarpus henryi
Lato, szczególnie mokre to tez okres zaadaptowania się szczepionych okazów. Niestety tu też straty (mimo przetrwanej zimy i wypuszczenia nowych paków)
Choć w nowej nomenklaturze nie powinno się do końca stosować nazw grup, to jest ona czasami pomocnicza pozwalająca na pogrupowanie niektórych gatunków. Z tej grupy w ogrodzie pojawiły się rośliny (zgodnie z kolejnością zdjęcia, od lewej)
Od dłuższego czasu w ogrodzie rośnie Quercus sartorii ale wymarza. Zobaczymy jak bedą sprawowały się okazy szczepione.
Większość rośnie głównie w Meksyku. Niestety autorzy mają sporo problemów z ich nazewnictwem (tu zachowane nazwy jakie oryginalnie otrzymano). O ile pierwsze trzy dadzą się w jakimś stopniu odróżnić o tyle pozostałe po samej blaszce liściowej jest bardzo trudno określić. Pomocne są też pędy u części z kutnerem u części gładkie. Rozważania są przeróżne np. część autorów uważa, że grahamii to synonim na acutifolia ale znowu propozycja aby acutifolia zamieniono na conspersa. Znowu sartorii jako synonim dla xalapensis. Na tą chwilę zobaczymy jak bedą sprawować się szczepione okazy. W ogrodzie rośnie jeszcze krzyżówka grahamii (albo acutifiolia) z podejrzeniem, że drugim rodzicem może być agrifolia. Ma się dobrze i na razie wytrzymuje nasz klimat.
W quercetum rośnie kilka roślin, co ciekawe, z jednej serii nasion, roślina, która jako ostatnia została posadzona w ogrodzie zyskała największe rozmiary. Różnice co porażające w stosunku do pierwszej rośliny która może ma średnicę 10-15cm do średnicy około 40-50cm !! Być może to różnica gleby IV kontra VI +.
Nadal w ogrodzie odzywają się echa, ciężkiego śniegu, który w trakcie opadu wyrządził dużo szkód ale nadal nie wszystkie udało się zlokalizować. Po niedawnych silnych wiatrach zauważona na ambrowcu (liquidambar acalycina). Widać wytworzony kalus w okół nadłamanej gałęzi, nie przetrwała dodatkowych wiatrów i trzeba było całość usunąć. Czeka nas jeszcze wyprostowanie dębu pirenejskiego (quercus pyrenaica) oraz ciągłe usuwanie nadłamanych gałęzi z rodzimych sosen.
W tym roku ponownie pojawiły się inwazyjne mszycę, jednak były one znacznie mniejsze i w zasadzie tylko na kilku roślinach (ciężko określić, czym się one kierują bo było to zestaw różny od tego w 2020). W tym roku (nie jestem znawcą tematu) mam wrażenie, że występowały wraz z „naszą” mszycą. Co ciekawe przeszukując internet natrafiłem na pozycję [1] , w której rok 2020 był uznany za apogeum występowania tej mszycy w Polsce (co potwierdza obserwacja). Nie jestem pewien, czy to na pewno ten gatunek bo nie zaobserwowałem go na roślinach iglastych. Tym razem usunięte w obrębie własnych granic środkiem na mszyce (możliwe, że poprzednie rośliny nie miały wykonywane opryski z parafiny – chemiczny kompromis ).
[1]Witold Karnkowski,, CINARA CURVIPES SZKODNIK STWARZAJĄCY ZAGROŻENIE DLA DRZEW IGLASTYCH W POLSCE, www.piorin.gov.pl, wyd.1, sierpień 2020 link
Monotypowy gatunek ze stanów zjednoczonych. Porasta mokradła. Pospolicie nazywany wiązem wodnym. Wzmianki o uprawie w Polsce znalazłem tylko w artykule:
JAKUB DOLATOWSKI, Drzewozbiór Stanisława Wodzickiego, część 3, Arboretum i Zakład Fizjografii w Bolestraszycach
Gdzie Wodzicki wymienia jeszcze nazwy „planera wodna”, „brzost wodny” czy „limak wodny”. Wedle wzmianki uprawa w gruncie się nie udawała.
W ogrodzie od 2020 roku. Roślina startuje dość późno, końcówki młodych pędów (bardzo cienkie) praktycznie zawsze są uszkodzone (przymrozki?!).
Tabliczki to temat/problem od samego początku, jedne te do oznaczenia aby w ogóle się nie pomyliło. Drugie to aby było dla innych wiadomo co to jest. Dotychczasowe rozwiązania na plastikowych słupkach było całkiem przyzwoite. Starczało do kilku lat (płowienie). Najbardziej skracające życie okazywały się podkaszarki oraz zwierzyna (a w szczególności psy). Nowe „czarne” podejście (które było rozpatrywane niemal od początku – ale koszty + wielkość rośliny). Wykonanie we własnym zakresie, czyli trzeba było popróbować. Pierwsze efekty mizerne (głębokość grawerunku, docentrowanie, czeskie błędy,…) ale każda następna wydaje się być tym co powinno być (rozważania, czy ma być autor, pochodzenie, data uzyskania, … pozostaje numer bazy, pochodzenie rośliny etc.). Wydaje się, że to jest to. Może jeszcze czeka zmiana materiału (na akryl?!).