Tabliczki to temat/problem od samego początku, jedne te do oznaczenia aby w ogóle się nie pomyliło. Drugie to aby było dla innych wiadomo co to jest. Dotychczasowe rozwiązania na plastikowych słupkach było całkiem przyzwoite. Starczało do kilku lat (płowienie). Najbardziej skracające życie okazywały się podkaszarki oraz zwierzyna (a w szczególności psy). Nowe „czarne” podejście (które było rozpatrywane niemal od początku – ale koszty + wielkość rośliny). Wykonanie we własnym zakresie, czyli trzeba było popróbować. Pierwsze efekty mizerne (głębokość grawerunku, docentrowanie, czeskie błędy,…) ale każda następna wydaje się być tym co powinno być (rozważania, czy ma być autor, pochodzenie, data uzyskania, … pozostaje numer bazy, pochodzenie rośliny etc.). Wydaje się, że to jest to. Może jeszcze czeka zmiana materiału (na akryl?!).





Wygląd starej tabliczki
